Dumna wrona

Tuż po burzy przy kałuży
tłok się zrobił bardzo duży.
Wszystkie ptaki, to nie bzdura,
przyleciały wymyć pióra.

Pomyślało więc wronisko:
„Wykorzystam zbiegowisko
i na przeciw całej wrzawie
swoje wdzięki im objawię”.

Jak uknuła, tak zrobiła.
Jeszcze piórka przesuszyła,
jeszcze z dzioba starła brud.
Myślałby kto! Istny cud!!

Podfrunęła więc na brzozę
i przyjęła dumną pozę
i zaczęła głośno krakać,
jak wspaniale umie skakać.

Że jej piórka błyszczą w słońcu,
że się strzyże raz w miesiącu,
w śpiewie nikt jej nie dorówna
i to jej zaleta główna.

Cisza się zrobiła wkoło.
Słucha kruk i słucha gołąb.
Wróble oczy wytrzeszczają,
a tej tylko piórka drgają.

Tak bryluje, tak to splata,
jakby była pępkiem świata.
Napuszona niczym paw,
jeszcze tylko czeka braw.

Zamiast braw powstała wrzawa:
„Co za blaga! Co za sprawa!”
Szary wróbel – tęga głowa –
doszedł wreszcie sam do słowa.

I powiada zadziwiony:
„Jednak świat bywa szalony,
skoro wrona – rzekł z niesmakiem –
twierdzi, że jest rajskim ptakiem”.

Mądrość taką tu się skleci:
to co piękne samo świeci,
a szarości mądra głowa
nie ozdobi w piękne słowa.

 

tekst: Agnieszka Borowiecka

Dodaj odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.