Zoo w deszczu

Gdy nad Zoo zawisły chmury,
dzień się zrobił dość ponury.
A deszcz kapiąc bez wyczucia,
różne wzbudził wnet uczucia.

Lew rozzłościł się okropnie,
widząc, że mu grzywa moknie.
W złości tej ryknął na strusia,
bo na kogoś ryknąć musiał.

Struś na lwa się więc obraził.
Nic nie mówił, tylko łaził,
a tak łażąc, stroszył pióra
i rozśmieszył tym kangura.

Tak więc kangur rzekł do pawia:
„Patrz pan, co ten lew wyprawia.
Jak przystało na kiciusia,
musiał nam wystraszyć strusia”.

Paw o ogon się obawiał,
więc z kangurem nie rozmawiał,
tylko migiem, łapiąc pióra,
już pod daszek dawał nura.

A pod daszkiem podkulony
siedział słoń obok swej żony.
I szczęśliwi wielce byli,
bo się razem tam zmieścili.

Długo by się mówić dało,
co tam w Zoo się w deszczu działo,
ale wreszcie, koniec końcem
spoza chmur wyjrzało słońce.

 

tekst: Agnieszka Borowiecka

1 komentarz

  1. jeszcze nie wiem która to ścieżka
    którą do zoo chodzi Agnieszka
    ale kiedy ściezkę znajdę na mapie
    parasol do ręki szybko złapię
    wyjdę jej prędko na przeciwko
    a niech ją też fajne złapie żdziwko

    pan Loczek

Dodaj odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.